Emocje po wyborze celu podroży ledwo opadły, a tu trzeba się zabrać za dokładne planowanie wyjazdu, tj. uzyskanie urlopu, zdobycie wizy, wybór i zakup odpowiedniej literatury, przekopanie internetu w poszukiwaniu ciekawych i miejmy nadzieję pomocnych opinii, rezerwację przelotu, noclegów, campera i pomniejszych atrakcji oraz selekcję tego, co warto/nie warto zobaczyć. Cztery miesiące na przygotowania to naprawdę niewiele czasu, zwłaszcza jeśli planuje się w ciągu jednego miesiąca odwiedzić jak najwięcej miejsc obrazujących bogactwo Australii.
poniedziałek, 5 września 2011
niedziela, 4 września 2011
Pomysł i jego narodziny.
Wakacje - planować czas zacząć :)
- Termin? styczeń albo luty
- Pora roku? zima
- Kierunek? najlepiej tam gdzie w styczniu spotkamy słońce
- Propozycje: Kuba, Meksyk, Peru, Argentyna, ogólnie Hispanoamérica- północna część (miłość do języka i kultury hiszpańskiej)
lub Australia (egzotyka, druga półkula, daleko na wschód, kangury i Pepe Pan Dziobak :P)
- Zwycięzca:
po rozmowie z instruktorem kitesurfingu mieszkającym od jakiegoś czasu w Sydney zwyciężył Pepe Pan Dziobak, chodzenie 'po suficie' i niezmierzone obszary Australii :)
- Termin? styczeń albo luty
- Pora roku? zima
- Kierunek? najlepiej tam gdzie w styczniu spotkamy słońce
- Propozycje: Kuba, Meksyk, Peru, Argentyna, ogólnie Hispanoamérica- północna część (miłość do języka i kultury hiszpańskiej)
lub Australia (egzotyka, druga półkula, daleko na wschód, kangury i Pepe Pan Dziobak :P)
- Zwycięzca:
po rozmowie z instruktorem kitesurfingu mieszkającym od jakiegoś czasu w Sydney zwyciężył Pepe Pan Dziobak, chodzenie 'po suficie' i niezmierzone obszary Australii :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

