sobota, 9 marca 2013

Ciąg dalszy dnia pierwszego.


Pokręciliśmy się cały dzień, to tu to tam, delektujące się widokami, słońcem, naturą, sztuką uliczną, tubylcami i wszystkim tym, co po drodze napotkane. Trzeba dodać, że mimo iż środek lata i słonce w zenicie, to Melbourne zaliczyłbym raczej do chłodniejszych miast. Ponoć wpływ Antarktydy, ale tego to nawet najstarsi górale nie są w stanie potwierdzić ;)


Meeting Place ... i wcale nie Wrocław, a główne wejście do Flinders Station z widokiem na St Paul's Cathedral.

Sztuka uliczna uczy, bawi, śmieszy i ostrzega nieprzytomnych obywateli.
 
Princes Bridge na rzece Yara.

Yarra Yarra  znaczy 'ever flowing' w języku Wurundjer. Cokolwiek to znaczy w naszym języku ;)


Rajskie ogrody Ewy... znaczy się Małgorzaty ;)
Rajskich klimatów ciąg dalszy.





Jedno z drugim się ładnie komponuje dając przyjemny, chilloutowy klimat w mieście.

Widok na Eureka Tower.

Widok na CBD (central business district) od strony Shrine of Remembrance.


Gruchające gołąbki :P





Żona na obejściu posesji.


Shrine of Remembrance - ofiarom wojen





Gumtree  zwane przez nas eukaliptusem. Rośnie wszędzie, a do tego jak kwitnie :)

Fontanna na północ od centrum przy Spring St. Niestety nazwa nam uciekła z głowy, a może jej w ogóle nie było :D




St. Peter's Church.



Stowarzyszenie Umarłych Poetów, ...znaczy się poetów: Victorian Artists' Society.




St Patrick's Cathedral :)




To co powyżej widziane zza krzaka i z CBD w tle :P





Chmury wyglądają ciekawie, jednak negatywnie wpływały na odczuwaną przez nas temperaturę ;)




Taaaak, to moja katedra ... i fontanna tyż do mnie należy ;)




State Parliament House.




China Town, nie powiem jakoś nas rozczarowało.






A ta ulica (Bourke St) kojarzy mi się zawsze z San Francisko, mimo że nigdy nie byłem ;)

Kompilacja tego co australijskie: zwierzaki, krzaki, aborygeńskie wzorki i Santa Coala w zaprzęgu z kangurów :)

... a na to wszystko przydałoby się trochę...

Dla zainteresowanych większą ilością fotek polecam link do zdjęć z Melbourne autorstwa własnego, a raczej w głównej mierze mojej lepszej połowy czyli Małgorzaty :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz