poniedziałek, 12 marca 2012

No i polecieli my....

... ale zanim, to trzeba było wizę załatwić.

Nic prostszego wystarczy złożyć aplikację przez internet o tzw. eVisitor (jeśli wyjazd ma trwać do 3 miesięcy i nie zamierzamy tam pracować). Nasz cel był jasny: odpoczynek, PRACA JEST ZŁA!! więc wstrzeliliśmy się w ograniczenia. Po trzech dniach, uwzględniając fakt iż składaliśmy podanie w weekend no i różnice czasowe (10h z Sydney) można powiedzieć, że zostaliśmy szybko obsłużeni. Z drugiej strony jak ktoś ma szczęście, to może zostać obdarowany tym pięknym biletem wstępu do raju, już po paru godzinach.

Największy plus? Cały proces jest DARMOWY. Dodatkowo prosta forma składania podania (bez wychodzenia z domu), szybkie rozpatrzenie i fakt, iż jest ono ważne przez rok od daty złożenia. Można na nim wjeżdżać/wyjeżdżać do woli byleby nie przekroczyć jednorazowo 3 miesięcy pobytu w Australii.

No przyjaciele Amerykany, paczta i uczta się jak to się robi w cywilizowanym świecie!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz