dotarliśmy do momentu postawienia stopy na ziemi upragnionej. Trochę wymiętoszeni po 24-ro godzinnym locie, podnieceni tym co nas czeka i mając pewne obawy co do naszej apteczki pierwszej pomocy (czy aby na pewno przepuszczą ją z nami przez kontrolę paszportową) udaliśmy się na małą rozmowę do pani celnik. Jak się później okazało był to trafiony pomysł gdyż po 10 minutach byliśmy już po kontroli paszportowej, wjazdowej i bagażowej w jednym. Najlepsze jest to, że nasz bagaż nawet nie uświadczył promieni X :)
Szybka podróż pociągiem do hotelu i spanie, ale za nim to przepocenie jeszcze wszystkich ciuchów po drodze, mimo iż była 23:00 a ze stacji do noclegowni zaledwie jakieś 15 minut marszu. Taki to upalany ten nasz australijski cel podróży.
Z rana pobudka, uczucie po podróży jakby się nam wszystko trzęsło i pływało, chociaż możliwe, że to od przejeżdżających nieopodal (tuż za naszym oknem) pociągów.
No i udało się opuścić hotel w celach rozpoznawczo-rekreacyjno-zwiadowczych w pierwszym i ostatnim celu podróży - Sydney.
 |
| Wymiętoszeni po podróży i biali z braku słońca przez ostatnie miesiące. |
 |
| 2012.01.02 - wczoraj jeszcze zima a dziś Australia :) |
 |
| Krótka przerwa po dwugodzinnym spacerze przez miejską dżunglę i w australijskim słońcu. |
 |
| Photo asian style ;) |
 |
| Połączenie natury z tym co nowoczesne i XIX wiecznym antykiem ;) |
 |
| Street Art i inne 'cuda' z ulicy. |
 |
| Całodniowe chilloutowe ładowanie baterii. |
 |
| St Andre's Cathedral. |
 |
Taaaa, choinka tu zdecydowanie pasuje :P
Town Hall. |
 |
| Queen Victoria Building. |
 |
| Okolice Darling Harbour. |
 |
Życiowa fontanna - idąc powoli jej schodami zmierzasz ,
stopień po stopniu, do kresu tej podróży, a po drodze ... HAVE FUN!! |
 |
| Australijski jegomość Ibis, prawie jak gołąb ;) |
 |
A na koniec mała sugestia dla nas:
Reduce Speed!! ... and enjoy the ride ...
bo jak to ostatnio widziałem na pewnym fajnym blogu
... Life is the journey, not a destination. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz