niedziela, 3 lutego 2013

Chiński czy japoński ?.... ważne żeby ogród...

 ... no i nie za daleko od centrum miasta, np. na Darling Harbour.
 

Atrybuty każdego szanującego się ogrodu: bananowce, strome dachy, bambus i frędzelki :)





W sumie to był Chiński Ogród zwiedzony na szybko, bo jak się okaże w dalszej części podróży, w Australii trzeba wcześnie wstawać, coby się nacieszyć atrakcjami. Zamyka się je najczęściej do godziny 17:00 w ramach szybko zachodzącego słońca :P i poszanowania życia rodzinnego przez tubylców ;) 

 



Wspomniany już ogród zwiedziliśmy w ramach dalszego chilloutowania po podróży...

 


 ... bliższego zapoznania kultury i architektury Azji ...




... oraz zbudowania przyjaźni Polsko-Chińskiej :D

Cesarz z cesarzową. Dynastia Ming ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz